Barcelona. Dzień 0

No i jestem, doleciałam, dojechałam (z przesiadką) do hostelu. Okazało się, że bilet lotniskowy działa tylko na pociągi (a jest tańszy niż T10, czyli bilet na 10 przejazdów metrem). W ostatniej chwili zdecydowałam się pojechać pociągiem i okazało się, że to była dobra decyzja. Zamiast 45 minut jechałam 25. Za to obeszłam dookoła cały plac Kataloński, zanim zorientowałam się, z której strony jest mój hostel.

Zameldowałam się i siedzę teraz na swoim łóżku, za kotarką (dlaczego to nie jest standard w hostelach?) i jem jogurt kupiony na szybko w supermarkecie. Niedługo prysznic i do spania. A rano śniadanie (jednak serwują od 7.30!) i do pociągu.

Podsumowanie drobnych kosztów na dzisiaj (póki co w euro, na końcu podliczę wszystko i przeliczę na złotówki):

  • bilet lotniskowy: 4,1
  • kolacja: 3,7
  • podatek za nocleg: 1,5

Dodaj komentarz