Dzień drugi konferencji, tym razem z moim wystąpieniem (dlaczego zawsze trafiam na koniec sesji, czy ktoś może mi wytłumaczyć?). Uwaga – dziś na chwilę słońce wyszło zza chmur! Ale oczywiście widziałam je z okna sali obrad… Tak czy inaczej skłoniło mnie ono do wcześniejszego opuszczenia uniwersytetu i przejechania do drugiego hostelu. Miałam spędzić tutaj jedną noc z Ewą (przed noclegami u hosta), ale Ewka się rozchorowała, więc pokój mam cały dla siebie. A miasto będę odkrywać sama. Myślę, że może mi to dobrze zrobić, bo nie podróżowałam sama od czasu mojego pierwszego wyjazdu na Białoruś (czyli ładnych kilka lat temu). 🙂
Co dzisiaj? Barri Gotic, czyli dzielnica gotycka, czyli to co Liki lubią najbardziej. 😀 A potem dzielnica rybacka, Ribeira. Dwa style architektoniczne, różne atmosfery. Wszędzie sporo ludzi, ale takie ilości jeszcze nie przeszkadzają, a raczej dodają energii miejscu. Poza tym w zupełnie małe uliczki mało kto się zapuszcza, więc zawsze można odpocząć od gwaru chociaż przez moment.
Podsumowanie dzisiejszych kosztów:
- bilety kolejowe: 6
- drukowanie: 0,35
- herbata jaśminowa: 2,7
- ciacho: 0,95
- podatek miejski za nocleg: 0,75
Na dokładkę klimatyczna uliczka Barri Gotic:
