Wróciłam do Warszawy. Niebo jakieś takie mniej niebieskie. Gdzieniegdzie leży śnieg. Czyli zasadniczo znowu zima.
Teraz krótko o kosztach wyjazdu. Podzieliłam je na dwie zasadnicze kategorie: przed i w trakcie wyjazdu.
Koszty przed wyjazdem: bilety lotnicze, noclegi, ubezpieczenie, zaplanowany transfer na lotnisko: 520, 59 zł.
Koszty w trakcie wyjazdu:
- transport (metro, pociąg): 22,55 euro
- jedzenie: 51,46 euro
- inne (podatki, wejściówki itp.): 25,8 euro
łącznie: 99,81 euro = 444,15 zł (za przelicznik 1 euro przyjęłam 4,45 zł ze względu na różne kursy przy wymianie w kantorze i wypłacie pieniędzy z bankomatu)
Cały wyjazd: 520,59 + 444,15 = 964,75 zł
Osobodoba: 192 zł
Ocena: drogo. W dodatku przekroczyłam planowany budżet o ponad 200 zł. Co mogłam zrobić lepiej?
- noclegi: wersja optymalna. Na pierwsze dni wybrałam hostel, ponieważ większość czasu spędzałam na konferencji. Nie chciałam szukać hosta, bo nie mogłabym spędzić z nim czasu, co mija się z ideą Couchsurfingu. Tutaj naprawdę osiągnęłam najlepszy wskaźnik cena/jakość.
- transport: wersja optymalna. Bilety naprawdę nie były drogie (biorąc od uwagę odległość i limit bagażu). Jeśli chodzi o transport po mieście, to jest on po prostu drogi. Użyłam metra 3 razy, resztę czasu spędziłam spacerując. Nie oszczędziłabym na żadnej opcji biletu czasowego czy wielokrotnego.
- jedzenie: źródło dziury budżetowej 🙂 Co prawda w hostelach nie miałam dostępu do kuchni, ale u hosta powinnam była bardziej polegać na posiłkach przygotowanych w domu. Do tego za dużo wizyt w kawiarniach. Mam nadzieję, że na Malcie uda nam się ograniczyć tę część budżetu.