8:15
Plan na dziś jeszcze nie wybrany. Opcje są właściwie dwie: Klify Dingli albo świątynia Hagar Qim. Najbliższa godzina pokaże, co robimy. 🙂
20:00
Dingli Cliffs – miejsce idealne na długi spacer, najlepiej połączony z piknikiem. Widoki zapierają dech w piersiach, zwłaszcza jeśli traficie tutaj w słoneczny dzień. To zdecydowanie nasz numer jeden w kategorii natura na Malcie. Po prostu szczęka opada.
W drodze powrotnej nasz host zabrał nas do jednego z ulubionych barów swojego taty. Ponoć miejsce istnieje od 200 lat i robią tam najlepsze pastizzi na Malcie. Mamy za mało doświadczenia, żeby porównać tamtejsze wyroby z innymi, które jedliśmy do tej pory, ale na pewno było smacznie. Na pewno najtaniej. W dodatku miejsce było bardzo zatłoczone i to tylko miejscowymi (to zawsze najlepsza rekomendacja).
Podsumowanie kosztów na dziś (€):
- pastizzi (w dwóch miejscach, cztery sztuki): 1,5
- wejściówki (dzienna część biletu zbiorowego): 9,78
- transport (dzienna część biletu tygodniowego): 3,0
Łącznie wydaliśmy 14,28, więc odrabiamy nieco straty i nasz bilans wynosi -45,6 euro.
Jedna uwaga do wpisu “Malta. Dzień 7.”