Mazowsze na weekend

Zeszły weekend spędziliśmy na Mazowszu, dokąd zaprosiła nas Aldona. Zaprosiła i zorganizowała niesamowitą wycieczkę. Poniżej znajdziecie listę miejsc, które zobaczyliśmy w ciągu zaledwie dwóch dni.

  • Popielów – nasz punkt startowy, niepozorna wioseczka położona w bardzo malowniczych okolicach. Na miejscu opuszczona gorzelnia z czasów PRL-u.
  • Sowia Góra – punkt widokowy na dolinę Liwca. Spodziewaliśmy się samotnego wzgórza, a zastaliśmy tłumek turystów. 😉 Tak na serio – warto się tam wybrać, całkiem niedawno wzgórze zostało nieco „obrobione” – postawiono kosze na śmieci, stojaki rowerowe i (co mnie się najbardziej podoba) tablice z informacjami o okolicznej faunie i florze. Dodatkową atrakcją są lunety na szczycie – można samemu podglądać ptaki.
  • Liw – pozostałości zamku książąt mazowieckich, dzięki sprytowi pewnego archeologa został ocalony od rozbiórki i wykorzystania do budowy obozu w Treblince (poczytajcie więcej o historii zamku i o jego legendzie). W środku znajdziecie zbrojownię z okazami z całego świata i z różnych okresów historycznych, natomiast w wieży prezentowane są wystawy czasowe (my trafiliśmy na obrazy z polsko-białoruskich plenerów malarskich).
  • Węgrów – to miasteczko z nieco ponad 10 tysiącami mieszkańców jest jednym z ciekawszych, jakie widziałam do tej pory w Polsce.
    – Dom Gdański – tak, Gdański, bo kiedyś z Węgrowa spławiano zboże aż nad morze Bałtyckie. Teraz mieści się tutaj biblioteka oraz wystawa pokazująca wykopaliska archeologiczne na miejskim rynku oraz sztukę ludową z regionu.
    – Bazylika Mniejsza – choć sam barokowy kościół został zaprojektowany przez słynnego Tylmana z Gameren i ozdobiony freskami Palloniego, to zwiedzających przyciąga lustro wiszące w zakrystii. Dlaczego? Bo jest to magiczne zwierciadło pana Twardowskiego. Tak, to ten Twardowski, o którym Mickiewicz pisał.
    – Dom Rabina – ostatni zginął oczywiście w trakcie II wojny światowej, ale piękny drewniany budynek jest jednym ze świadectw istnienia w Węgrowie licznej mniejszości żydowskiej.
    – Kościół i cmentarz ewangelicki – chociaż społeczność ewangelicka jest do dziś aktywna w Węgrowie, kościół oraz cmentarz sięgają początków reformatów w Węgrowie. Do połowy XVIII wieku to ten kościół był kościołem parafialnym dla ewangelików z Warszawy!
    – Klasztor poreformacki – sam kościół i jego wnętrze jest równie interesujące, co w bazylice, ale nas najbardziej zaintrygowało to, co pod nim. A mianowicie krypty. Znajduje się w nich kilkadziesiąt trumien (oraz jedno ciało, doskonale zamumifikowane, bez trumny), ale liczbę pochowanych szacuje się na ok. 350. Miejsce robi duże wrażenie, a można zobaczyć je tylko z przewodnikiem, panem Markiem Sobiszem. Można, a nawet trzeba, bo pan Marek jest prawdziwym pasjonatem i świetnie opowiada (tutaj możecie posłuchać rozmowy z panem Markiem w RDC).
    Już po naszej wycieczce w tym właśnie kościele dokonano niesamowitego odkrycia. Obejrzyjcie reportaż TVP (od minuty 08:45).
    – Ludwisarnia – w Węgrowie odlewa się dzwony! I to nie byle jakie. Od takich, które mają tylko 10 cm wysokości, do takich, które ważą 2 tony. Całość to rodzinny interes państwa Kruszewskich, o historii odlewni, procesie odlewniczym oraz różnych aspektach pracy przy produkcji dzwonów opowiadał nam pan Antoni, człowiek naprawdę zafascynowany tym, co robi. Na co dzień jest bardzo zapracowany, ale na szczęście w weekend znalazł dla nas trochę czasu. Dowiedzieliśmy się również, że w ludwisarni można zamówić dzwonek wg własnego projektu – pomysł na bardzo oryginalny prezent!

    Pod tym linkiem znajduje się mapa odwiedzonych przez nas miejsc.

Dodaj komentarz