Kolejny krótki wyjazd w ramach odkrywania tego, co najbliżej i najmniej znane. Tym razem miasto uważane za najstarsze w Polsce. Kalisz. Chyba każdy słyszał w szkole, że to najstarsze miasto w Polsce. Ale, jak dowiedzieliśmy się od przewodnika z ratusza miejskiego, nie jest to do końca poprawne stwierdzenie. Bo, owszem, już w II wieku n.e. Ptolemeusz pisał o Kalisii, ale po pierwsze, badacze nie są pewni, że to o dzisiejszy Kalisz chodziło, a po drugie, nie było to miasto, a po prostu miejscowość na Szlaku Bursztynowym. Kalisz prawa miejskie otrzymał dopiero w wieku XIII. Więc zdecydowanie najstarszym miastem w Polsce nie jest.
Niemniej jednak, uznaliśmy Kalisz ze godny zobaczenia. Mieliśmy na to tylko kilka godzin. Jak je zatem wykorzystaliśmy?
- Informacja turystyczna na ul. Zamkowej – w takich miejscach zazwyczaj zaczynamy, bo darmowa mapa z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi zawsze się przydaje. Poza tym – pracownicy są często najlepszymi informatorami. My właśnie od Pani z IT dowiedzieliśmy się, że możemy zabytkowym Sanem przejechać się na Zawodzie i zobaczyć zrekonstruowaną osadę z czasów Piastów (kursy o 12, 14 i 16). A oprócz tego o każdej pełnej godzinie można wejść z przewodnikiem na wieżę ratusza. My skorzystaliśmy z tej drugiej opcji.
- Z wieży mieliśmy doskonały widok na miasto, ale zanim dotarliśmy na szczyt, dowiedzieliśmy się wielu ciekawych faktów na temat Kalisza. Na przykład na temat wojen światowych. Bo to nie druga, a pierwsza poczyniła największe spustoszenia w mieście. I wspomina o tym w „Nocach i dniach” Maria Dąbrowska („Kaliniec płonie!”). W 2014 roku Kalisz obchodził setną rocznicę wybuchu I wojny światowej, z tej okazji przygotowano specjalny pokaz multimedialny.
- W Kaliszu znajduje się także Pomnik Książki. Nie brzmi zbyt imponująco? Dopóki nie poznacie historii, która się za nim kryje. Otóż, podczas II wojny światowej hitlerowcy postanowili zasypać Kanał Babinka (odnogę Prosny). A do całego procesu wykorzystali tysiące książek z polskich i żydowskich bibliotek. I na pamiątkę tego właśnie wydarzenia powstał Pomnik Książki.
- Zwłaszcza w taki dzień jak dziś, warto było odpocząć nieco w Parku Miejskim okalającym Stare Miasto od wschodu. Jego historia sięga końca XVIII wieku, dziś wygląda już nieco inaczej, niż 200 lat temu, ale wciąż służy mieszkańcom i turystom.
- Niestety przez nagły atak migreny (Marcina) nie udało nam się pójść do Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej, ale każdy zainteresowany archeologią, etnografią, historią czy sztuką, znajdzie tam coś dla siebie.
- Kto nie zna miejscowych produktów, spróbować powinien napojów Helena (smak dzieciństwa!) oraz Andrutów (uwaga – można jest kupić w Warszawie w sklepie Chleb z Masłem :D).
Dzisiaj Kalisz potraktowaliśmy nieco po macoszemu, ale myślę, że na pewno tu wrócimy. 🙂