Kokon w trybie domowym.
PS1. Mały w kokonie już nie mieści się w skrzynce. 😛
PS2. Macierzyństwo siadło mi na mózg, bo mały wyrósł już z bodziaka z pingwinkiem i przez trzy dni chodziłam smutna z tego powodu. Nie z powodu rosnącego dziecka, tylko z powodu niemożności ubrania go w taki fajny ciuszek.
