Jesteśmy. Dotarliśmy. Z małą przygodą, ale inaczej to chyba nie byłoby po naszemu. Czytaj dalej
Dublin. Dzień 0.
Jesteśmy. Dotarliśmy. Z małą przygodą, ale inaczej to chyba nie byłoby po naszemu. Czytaj dalej
Właściwie od początku roku weekendy mamy deszczowe (zresztą większość dni w tygodniu też). Korzystaliśmy z tego, żeby odpocząć przed bardzo pracowitym lutym, ale ten weekend udało się zorganizować nieco bardziej ciekawie.
A więc: ponieważ nie jesteśmy do końca normalni, wracamy z Dublina do Swansea na 45 godzin, po czym wybywamy do Austrii. Czytaj dalej
Już za niecałe dwa tygodnie polecimy na Zieloną Wyspę. Będziemy szukać czterolistnej koniczyny i garnca złota… Czytaj dalej
W okresie okołoświątecznym sporo czasu spędziliśmy podróżując po Polsce, odwiedzając rodzinę i przyjaciół. Jak zwykle było intensywnie, więc postanowiliśmy nieco odpocząć i spędzić w Krakowie dwa dni. Czytaj dalej