Gorczański Park Narodowy. Przygotowania

Podróże w nowym roku zaczynamy od wyjazdu w góry. Nie licząc kursu biegówkowego w 2016 w Izerach, nie mamy właściwie żadnego zimowego doświadczenia górskiego.

Dlatego właśnie wybraliśmy Gorczański Park Narodowy, który jest mniej wymagający niż popularniejsze Tatrzański czy Bieszczadzki. Również na ten wyjazd wybieramy się z Zyziem (który ma już prawie 17 miesięcy) i wiedzieliśmy, że chcemy pojechać w niższe góry. A do Gorców przekonał nas wpis Wnuczykijów z fantastycznymi zdjęciami (liczymy na podobne widoki!). Jak zaplanowaliśmy nasz wyjazd?

  1. Nocleg – ze względu na trudne do przewidzenia warunki zdecydowaliśmy się na jedną bazę, wokół której będziemy spacerować, jeśli dopisze pogoda. Nikogo chyba nie zdziwi, że wybraliśmy schronisko pod Turbaczem. Duża liczba miejsc noclegowych (110), łatwe dojście z dwóch większych miast (Nowy Targ oraz Rabka Zdrój), mnogość szlaków krzyżujących się w tym miejscu, piękny widok spod budynku oraz klimatyczne wnętrze (Sala Kominkowa!) od razu przekonały nas do tej właśnie miejscówki. Zarezerwowaliśmy pokój 6-osobowy na 3 noce (40 zł za osobodobę).
  2. Transport – sprawdziliśmy dojazd do dwóch wspomnianych wyżej miast (jak zwykle, polecamy e-podróżnika) i ze względu na wygodę wybraliśmy nocny pociąg z Warszawy do Nowego Targu. Sam bilet nie jest drogi, ale my wybraliśmy kuszetki, żeby dojechać na miejsce wypoczęci przed trekkingiem, więc za bilety zapłaciliśmy 118,7 zł od osoby. Nie jest to najtańsza opcja, ale w Nowym Targu będziemy o 7 rano i będziemy mieli mnóstwo czasu na wejście pod Turbacz (wg mapy-turystycznej wejście żółtym szlakiem zajmuje 3 godziny, suma podejść to 668 m – oczywiście w warunkach letnich).
  3. Jedzenie – tym razem zabieramy ze sobą jedynie termos z ciepłą herbatą, przekąski, jeden gotowy obiad, trochę kawy, herbaty i płatków owsianych. Mamy zamiar stołować się w schronisku (zupy za 8-10 zł oraz dania główne za 12-28 zł) i posilać się pełnowartościowymi posiłkami.
  4. Bagaż – podobnie jak w przypadku poprzednich wyjazdów, wszystkie rzeczy musimy zmieścić w 60-litrowym plecaku (druga osoba niesie Zyzia w nosidle). Jeśli chodzi o typ ubrań, to stawiamy na warstwy (podobnie jak podczas wyjazdu na biegówki) – marsz z plecakiem/nosidłem pod górę skutecznie nas rozgrzeje, więc grube zimowe kombinezony nie zdadzą egzaminu. Taki kombinezon założy jedynie mały człowiek, bo on nie będzie miał wielu możliwości ruchu. Ja na najniższe temperatury przygotowałam sobie cztery warstwy na górę: koszulka merino z krótkim rękawem, zimowa koszulka termiczna z długim rękawem, bluza z Power Stretchu oraz bluza softshellowa. Na nogi ciepłe legginsy plus spodnie trekkingowe. Jeśli szlak nie będzie dostatecznie przetarty, na nogi założę dodatkowo stuptuty (nie biorę spodni wodoodpornych). Całości dopełniają dwie pary rękawiczek (wełniane plus wiatroodporne), dwa buffy oraz czapka podszyta polarem. Podczas marszu będziemy się wspierać kijami trekkingowymi, w plecaku niesiemy też czołówki na wypadek dłuższego zamarudzenia na trasie.
  5. Pogoda – na nią nie mamy wpływu, ale musimy wiedzieć, jakich warunków musimy się spodziewać. Po pierwsze, sprawdzamy aktualne warunki, jeśli jest możliwość, to przez kamerki internetowe. Akurat na schronisku pod Turbaczem jest zainstalowana taka kamerka. Dzięki niej wiemy, że pokrywa śnieżna jest całkiem duża i nawet w przypadku ocieplenia nie będziemy chodzić w błocie. Z kolei na specjalnym serwisie sprawdzamy prognozę pogody na szczycie. Oczywiście najbardziej wiarygodne są zapowiedzi na następny dzień, ale patrząc na 2-4 dni w przód widać też tendencje zmian pogody.

Wyprawę zaczynamy dziś z samego rana. Mamy nadzieję, że we wtorek będziemy mogli podzielić się pięknymi zdjęciami. Trzymajcie za nas kciuki!

PS. Śniegu napadało po pachy, więc możliwe, że pierwszego dnia nie dojdziemy do schroniska. Na miejscu osobiście sprawdzimy warunki. 😉

Jedna uwaga do wpisu “Gorczański Park Narodowy. Przygotowania

Dodaj komentarz