Jeden rzut oka na kalendarz wystarczy, żeby stwierdzić, że 2023 już się zaczął. Ba, kończy się jego pierwszy miesiąc. I już klapa.
W każdym miesiącu mieliśmy zrobić przynajmniej jedną wycieczkę (nie do rodziców ;), a styczeń niepostrzeżenie minął i z powodu zawirowań chorobowo-pogodowych zbyt dużo nie pozwiedzaliśmy. Ale nic to! Zostało jeszcze 11 miesięcy, których na pewno nie zmarnujemy. Na naszej liście czekają:
- Wrocław – wypad weekendowy, głównie w celu spotkania z przyjaciółmi, ale oprócz tego mamy zamiar zobaczyć coś nowego, m.in. Hydropolis,
- Zakopane – na przedłużony weekend, główną atrakcją dla dzieci będzie podróż nocnym pociągiem, a dla nas wyczekane biegówki (jak wszyscy wiedzą, na przełomie grudnia i stycznia warunków nie było),
- Włochy – majówka we dwoje, jeszcze trochę wahamy się co do ostatecznego wyboru kierunku, ale będzie to któryś z regionów północno-centralnych, w dodatku będzie to podróż pociągiem,
- Bieszczady – znów przedłużony weekend, a głównym celem jest przejście ostatniego (dla mnie) bieszczadzkiego kawałka GSB,
- Szkocja – szybkie zwiedzanie Edynburga a potem trekking – Ben Nevis i Wyspa Skye, czyli sama śmietanka (wstyd przyznać, ale przez dwa lata mieszkania w Wielkiej Brytanii nie udało nam się wybrać do Szkocji),
- Chorwacja – rodzinny roadtrip, zwiedzanie połączone z plażowaniem.
Oprócz tego mamy nadzieję, że wpadną krótkie wyjazdy w góry i na kajaki. Do zobaczenia na szlaku! 🙂