Malta. Dzień 3.

8:00

Dziś w nocy obudził nas wyjący wiatr. Wyjący. Naprawdę głośno. Rano słońca nie widać, chociaż mamy 14 stopni, więc bardzo nie zmarzniemy. Deszcz nieco pokrapia, ale liczymy na to, że ulewy nie będzie. Dziś znów wybieramy się do Valletty i być może do Vittoriosy. Więcej jak zwykle wieczorem.

16:40

Trochę pokonał nas silny wiatr i mój katar. Padało tylko chwilę (ale za to naprawdę gwałtownie, a z kroplami deszczu spadały kuleczki gradu), słońce co chwilę wyglądało zza chmur, ale pogoda nie była najprzyjemniejsza, więc po prostu zwiedziliśmy Muzeum Archeologiczne, a resztę zostawiliśmy na poniedziałek za tydzień. 😉

Muzeum Archeologiczne to chyba miejsce, do którego trzeba się udać przed neolitycznymi świątyniami. Znajdują się tam setki figurek i przede wszystkim przedmiotów codziennego użytku, które znaleziono w świątyniach. Chociaż samo muzeum jest zaniedbane (farba odłażąca ze ścian, zniszczone plansze z opisami obiektów), to jego kolekcja jest unikalna. Moim (i Marcina zresztą też) zdaniem jest to punkt obowiązkowy na Malcie. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się historią czy kulturą.

Podsumowanie kosztów na dziś ():

  • zakupy w spożywczaku: 8,19
  • zakupy w warzywniaku: 1,4
  • chusteczki higieniczne: 1,2
  • poczta: 8,14 (tak, pocztówki już idą :P)
  • kawy: 3,0
  • bilety na prom: 5,6
  • wejściówki (dzienna część biletu zbiorowego): 9,78

Łącznie wydaliśmy 37,31, co daje nam bilans na poziomie -23,6 euro. Dziura budżetowa rośnie, ale mamy nadzieję, że utrzyma się w jakichś rozsądnych granicach.

Dodaj komentarz