Większość weekendu spędziliśmy na urządzaniu się w mieszkaniu, ale przy okazji poznaliśmy też nieco lepiej specyfikę życia tutaj.
- O mieszkaniu
Nasze mieszkanie znajduje się w Beck House – budynku z epoki wiktoriańskiej. Jego charakterystycznym elementem są półokrągłe ryzality. Mało tego, większość budynków w naszej dzielnicy, Uplands, tak wyglądają. W naszym mieszkaniu w części z ryzalitem znajduje się pokój dzienny, a w występ wpasowany jest stół z krzesłami – moim zdaniem, świetny pomysł.
Wnętrza nie są najpiękniejsze, ale sądzę, że kiedy się już urządzimy, będzie tutaj bardzo przyjemnie. Zaskoczyło nas jednak kilka szczegółów typowych dla brytyjskich mieszkań. Szczegóły w opisach zdjęć. 🙂 - O poruszaniu się po mieście
Większość Swansea można spokojnie obejść na piechotę. Kursują tutaj autobusy, ale siatka połączeń jest dosyć uboga i, z tego co rozumiem ze strony internetowej przewoźnika, bilety są dość drogie. Dlatego też wiele osób korzysta z taksówek. Jak wiele, przekonaliśmy się sobotniego wieczora.
Postanowiliśmy wybrać się do hipermarketu Sainsbury’s, żeby kupić podstawowe narzędzia kuchenne i jedzenie na dwa dni (w poniedziałek wieczorem przyjdzie do nas zmówienie z Tesco 😉 ). Drogę do sklepu pokonaliśmy na piechotę. Oczywiście w deszczu. Po wizycie w sklepie – z zakupami, z wózkiem, z dzieckiem, wciąż jeszcze mokrzy po spacerze, nie mieliśmy ochoty na kolejny półgodzinny marsz i do tego po ciemku.
Poprosiliśmy panią w informacji o zamówienie taksówki. Po pół godziny zaczęliśmy szukać w internecie namiarów na inne firmy. Dodzwoniliśmy się tylko do jednej i tylko po to, żeby dowiedzieć się, że wszystkie taksówki są zajęte. Po godzinie przespacerowaliśmy się na pobliski dworzec autobusowy i po prostu złapaliśmy taksówkę z postoju. - O zakupach
Najtańsze są oczywiście w dużych sieciach – Tesco i Sainsbury’s. Na każdym kroku traficie też na kawiarnie Costa. Ba, automat Costa stoi nawet w pobliskim Tesco express.
W Tesco online dobry chleb (czyli bez zbędnych dodatków) znajdziecie w kategorii Speciality breads i w podkategorii Polish breads. A w samym Swansea trafiliśmy już na dwa sklepy z polskimi delikatesami. Mimo że w Wielkiej Brytanii oficjalnie obowiązują jednostki metryczne, w sklepie nie kupicie litra mleka. Co najwyżej dwie pinty (czyli ok. 1,3 l).
My co prawda gotujemy sami, ale większość posiłków do przygotowania w mikrofalówce lub w piekarniku ma zadziwiająco dobry skład.