To już ostatni przystanek w naszej podróży po północnych Włoszech.
Ostatnie dni poświęciliśmy na odpoczynek na plaży i częściowo na zwiedzanie miasta. Początki Savony sięgają epoki brązu i są związane ze wzgórzem Priamar, jednak większość zabytków pochodzi z XVI wieku, bo właśnie w tym czasie miasto zostało zniszczone przez genueńczyków – Savona straciła wtedy, m. in. starożytny akropol czy klasztor i kościół Dominikanów. Władcy genueńscy zbudowali za to na wspomnianym wzgórzu fort, który do dziś góruje nad miastem. Obecnie znajduje się tam muzeum archeologiczne, a na sam szczyt warto wdrapać się po cudowny (i darmowy) widok na niemal całą Savonę. Z czasów przedgenueńskich ocalały średniowieczne wieże i Kaplica Sykstyńska (nazywa się tak, bo – podobnie jak ta z Watykanu – została zbudowana z fundacji papieża Sykstusa IV).
Tym razem nocowaliśmy w Fornaci Beach House. Właściwie to właśnie to znalezisko na airbnb zadecydowało o naszym kierunku podróży. Planowaliśmy nieco mniejszą miejscowość, ale bliskość plaży i cena to były nasze dwa główne wyznaczniki, i to właśnie ta oferta sprawiła, że ostatecznie wybraliśmy się do Savony. Nie żałujemy.
Podsumowanie kosztów:
- spożywcze: 20,48 €
- kawiarnie: 9,10 €
- dojazd: 38,90 ¢
Łącznie: 68,48 €



