Pierwszy wyjazd poza Europę

Nadszedł wreszcie czas na to, żeby na chwilę opuścić Stary Kontynent. Ale dlaczego i jak?

Przyczyna wyjazdu, jak to często u mnie bywa, jest czysto akademicka. Jadę na warsztaty z zakresu przetwarzania języka naturalnego dla humanistów. A piszę w liczbie pojedynczej, bo jadę sama, i to z prostej przyczyny – organizator pokrywa koszty transportu oraz noclegu uczestników. Gdyby doliczyć takie koszty za dodatkowe dwie osoby, byłby to już spory wydatek, a póki co oszczędzamy i nie organizujemy naprawdę dalekich wyjazdów.

Jak to wszystko organizuję praktycznie? Zacząć trzeba oczywiście od wizy. To jedyny duży koszt, który musiałam ponieść – 160$. Wniosek bez problemu złożyłam w ambasadzie amerykańskiej w Londynie, a sama wizyta, mimo że teoretycznie umówiona na konkretny czas, trwała 2 godziny i składała się z:

  1. czekania do pierwszego okienka, w którym streszczało się cel wizyty oraz przedstawiało się niezbędne dokumenty (oprócz standardowych papierów w moim wypadku pomocny okazał się wydruk maila potwierdzającego moje uczestnictwo w warsztatach)
  2. czekania do drugiego okienka, w którym powtarzało się czynności z punktu 1., ale z innym pracownikiem. Tam też zostawia się paszport do wklejenia wizy.

Po 4 dniach dostałam informację o dostarczeniu paszportu (wybrałam opcję dostawy do pobliskiej miejscowości, żeby nie musieć znów jechać do Londynu) i przy odbiorze dowiedziałam się, że dostałam wizę typu B1/B2 na 10 lat, czyli na maksymalny dopuszczalny okres. Jest to wiza turystyczna z możliwością załatwiania pewnych spraw nieturystycznych (np. udział w warsztatach, pod warunkiem, że nie są one potrzebne do zaliczenia przedmiotu – wtedy potrzebny jest inny typ wizy! [1]).

Następnym krokiem (choć ja akurat zrobiłam to przed złożeniem wniosku o wizę) jest kupno biletów lotniczych. W tym wypadku zdecydowałam się na Norwegiana z lotniska w Gatwick. Powodów było kilka. Po pierwsze, najniższa cena (organizator pokrywa koszty do 750$). Po drugie, korzystne w kontekście jet laga godziny lotów. Po trzecie, nowe maszyny, które zbierają bardzo pozytywne recenzje za wygodę podróży.

Taka mała uwaga dotycząca wygody – paradoksem jest, że w autobusie ze Swansea do Gatwick spędzę niewiele więcej czasu niż w samolocie (6 vs. 6,5 godziny). To chyba największa wada życia w Walii…

Ostatnim dużym wydatkiem jest oczywiście nocleg. Na Airbnb znalazłam samodzielny pokój, 20 minut autobusem od Northeastern University. Dodatkowo wykupiłam ubezpieczenie turystyczne za 80 zł.

Podsumowanie dotychczasowych kosztów wygląda następująco:

  • wiza: 160$
  • bilety lotnicze: £487,8 = 613$
  • bilety autobusowe na lotnisko: £25 = 31,5$
  • nocleg na 4 noce: £129,67 = 163$
  • ubezpieczenie: 80 zł

Łącznie wydałam 807,5$ na koszty, które może pokryć organizator, czyli nieco przekroczyłam budżet, ale organizatorzy wspominali też o możliwych dodatkowych funduszach, więc być może uda mi się dostać zwrot całości.

Zyzio zostaje oczywiście w Walii, z Marcinem. Tym razem na niemal 8 dni. Biorąc pod uwagę różnicę czasu (6 godzin w stosunku do czasu polskiego), będzie to największe jak do tej pory wyzwanie. Przede wszystkim dla mojego dzielnego męża.

Teraz mała uwaga natury geograficznej. Lecę do Bostonu, który leży na wschodnim wybrzeżu, nad Atlantykiem. Uprzedzając kolejne pytania tego typu – nie, nie będę lecieć nad Rosją i Azją. Żaden samolot z Europy do Stanów tamtędy nie leci. Chyba że ktoś ma prywatnego odrzutowca i dzikie fantazje.

[1] Tak na marginesie – wiecie, dlaczego Polacy muszą mieć wizy do USA? Bo rocznie ponad 3% wniosków jest odrzucanych. A co jest najczęstszą przyczyną odrzucenia? Błędnie dobrany typ wniosku! Faktem jest, że tych typów jest dużo i można się pogubić, ale odrzucony wniosek to również utrata opłaty wizowej.. Jeśli macie wątpliwości, rozważcie zrobienie wniosku przez firmę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s