Pretekstem do tego wyjazdu była chęć zobaczenia prawdziwego niemieckiego jarmarku bożonarodzeniowego oraz Muzeum Pergamońskiego, ale chociaż nie była to nasza pierwsza wizyta w stolicy Niemiec (czwarta dla mnie, druga dla Marcina), to i tak zobaczyliśmy raz jeszcze wszystkie „top 10” miasta.
A to wszystko za sprawą naszych towarzyszy, którzy w nigdy nie byli jeszcze w Berlinie. Co więc złożyło się na naszą listę największych atrakcji turystycznych?
- Dworzec Główny – otwarty w 2006 nowy budynek łączy rozmaite funkcje i ze względu na architekturę oraz wielofunkcyjność (patrz opis zdjęcia) jest jednym z moich ulubionych miejsc w mieście.
- Gmach parlamentu – budynek pochodzi z końca XIX wieku, ale uległ poważnym uszkodzeniom w trakcie pożaru jeszcze przed II wojną światową i potem w trakcie samej wojny, pod koniec XX wieku został gruntownie przebudowany – z tego okresu pochodzi też szklana kopuła, która jest teraz jedną z atrakcji turystycznych.
- Brama Brandenburska – pochodzi z końca XVIII wieku i chociaż została zbudowana jako symbol Pokoju i Wolności, była świadkiem pokazów siły mających niewiele wspólnego z pokojem. Dziś jest chyba najbardziej znanym symbolem Berlina i Niemiec w ogóle, widnieje na niemieckich eurocentach i jest oczywiście oblegana przez turystów, szczególnie w okresie okołobożonarodzeniowym, podczas którego na selfiku można mieć dodatkowo piękne drzewko świąteczne. 😉
- Aleja Pod Lipami – jedna z bardziej reprezentacyjnych ulic miasta, prowadzi od Bramy Brandenburskiej do Wyspy Muzeów, jest całkiem ładnie oświetlona w sezonie świątecznym, ale spodziewałam się więcej budek z gorącą czekoladą i ciepłymi przekąskami.
- Wyspa Muzeów, a w szczególności Muzeum Pergamońskie – kawałek lądu oddzielony od reszty miasta Szprewą oraz jej kanałem, znajduje się tam pięć najważniejszych muzeów w Berlinie (oraz jednych z najważniejszych muzeów na świecie). Chyba najbardziej znane jest Pergamonmuseum, którego nazwa pochodzi od niezwykłego Ołtarzu Pergamońskiego. Pech chciał, że akurat skrzydło z tym właśnie obiektem przechodzi teraz remont i ekspozycja udostępniona dla zwiedzających jest dość ograniczona, ale i tak warto się tam wybrać.
- Katedra – położona również na Wyspie Muzeów, pochodzi z przełomu XIX i XX wieku, jej eklektyczna bryła zdecydowanie przyciąga wzrok, a trawnik przed głównym wejściem jest latem popularnym miejscem odpoczynku.
- Plac Aleksandra – dość istotny węzeł komunikacyjny, każdy z odwiedzających miasto może go znaleźć bez problemu dzięki stojącej przy placu wieży telewizyjnej, która jest doskonałym punktem orientacyjnym.
- Pomnik Wymordowanych Żydów Europejskich – nieco kontrowersyjny projekt amerykańskiego architekta, moim zdaniem jest to właściwie instalacja artystyczna niesamowicie oddziałująca na zwiedzających, wystarczy na kilka minut zgubić się w labiryncie betonowych bloków, żeby poczuć się bardzo nieswojo.
- Sony Centre – nowoczesny kompleks budynków przy placu Poczdamskim, ten typ architektury zawsze robi na mnie wrażenie.
- East Side Gallery – ponad kilometr muru berlińskiego przeznaczony na galerię murali, z których najbardziej znanym jest ten z pocałunkiem Breżniewa i Honeckera. Niezależnie od pogody chodnik przy tym kawałku muru jest oblegany przez turystów i trzeba się nieźle napocić, żeby zrobić zdjęcie samych obrazów.
- Spandau – dzielnica, która jest częścią Berlina od niecałych 100 lat. Ma własny ratusz, gotycki kościół z XIV wieku, cytadelę z XVI wieku i rynek, czyli wszystko co potrzeba uroczemu średniowiecznemu miasteczku. To właśnie tutaj odbywa się największy w stolicy jarmark bożonarodzeniowy, który był jednym z motywów naszej podróży. Nie zawiedliśmy się, bo mimo że ludzi było naprawdę dużo, to dało się w sensowny sposób przemieszczać między stoiskami, a jedzenie było naprawdę smaczne i różnorodne.
- Checkpoint Charlie – przejście graniczne między NRD z Berlinem Zachodnim, do dziś zachowała się tutaj budka z symbolicznym punktem kontroli.
- Muzeum Fotografii – punkt obowiązkowy dla fanów fotografii, a w szczególności Helmuta Newtona, który w Berlinie urodził się i wychował, w na początku XXI wieku przekazał do muzeum dużą kolekcję swoich fotografii. Dziś stanowią one część wystawy stałej, która prezentuje również osobiste przedmioty Newtona, m.in. rekonstrukcję jego studio.
- Molecule Man – instalacja artystyczna na Szprewie, u zbiegu trzech dzielnic, jedna z serii rzeźb z lat 70. rozsianych w różnych lokalizacjach na świecie. Ciała aluminiowych postaci są pokryte setkami dziur mających reprezentować molekuły tworzące ludzkie ciało.
Koszty:
- transport – bezpośredni pociąg z Warszawy, 60€ za osobę w obie strony
- nocleg – hostel a&o tuż obok głównego dworca kolejowego, 65€ za osobę za dwie noce
- transport miejski – bilety jednodniowe, każdy po 7€ (opłaca się kupić już w przypadku planowanych trzech przejazdów w ciągu dnia!), jeszcze taniej w grupie do 5 osób – 20€ za wszystkich; my używaliśmy jednego dnia pojedynczych, potem dobowych i zapłaciliśmy 15,90€ za osobę za cały wyjazd
- zakupy spożywcze: 17,55€ za osobę
- obiady: oczywiście najtaniej jest w miejscach serwujących kebab i falafela, my dwa razy z trzech zdecydowaliśmy się na droższe opcj i wyszło 24,55€ na osobę za cały wyjazd
- kawiarnie: nasz słabość, oprócz miejscówek z regularnymi cenami zdarzyła się też droższa kawa przy placu poczdamskim, większość w towarzystwie czegoś słodkiego; razem dało to 20,73€ na osobę
- jedzenie na jarmarku: 6,25€ za osobę
- inne, w tym znaczki, pocztówki i wejściówki do muzeów: 30,40€ za osobę
Łącznie: 240,38€ za osobę (i pół – bo oczywiście większość kosztów była też dzielona z Zyziem) za trzy pełne dni. Albo – 480,76€ za rodziców z małym dzieckiem.






Jedna uwaga do wpisu “Berlin na weekend”