Słowenia. Dzień 2

Na pożegnanie z Logarską Doliną wybraliśmy się na przejażdżkę trasą widokową polecaną przez naszego gospodarza z pensjonatu. Choć momentami droga była dość trudna, to nie żałowaliśmy.

Polecana trasa biegnie z pensjonatu Majerhold do Solčavy drogą 927. Po drodze można zatrzymać się przy kilku punktach widokowych i podziwiać Alpy Kamnickie. Przyznaję bez bicia, że zrobiły na mnie świetne wrażenie.

Po południu dotarliśmy za to do Triglavskiego Parku Narodowego, tym razem nie na trekking tylko na luźne zwiedzanie. Na pierwszy ogień poszedł Wodospad Savica, do którego można dość łatwo dostać się samochodem i potem krótkim spacerem przez las (parking kosztuje 5 euro, ale kilkaset metrów wcześniej jest kilka zatoczek, w których można zostawić samochód za darmo; wejście kosztuje 4 euro za osobę dorosłą, większość trasy to schody).
Trasa była całkiem ciekawa, a Stefek, który debiutował na szlaku bez nosidła, dał radę przejść jej większość. Sam wodospad jest odgrodzony od turystów bramką, która zamyka wąską skalistą ścieżkę – jak łatwo się domyślić, w wąskim gardle zbiera się mały tłum i ciężko podziwiać cel spaceru, ba, ciężko nawet zrobić dobre zdjęcia z tej odległości.

W okolicy Triglavskiego Parku Narodowego zaplanowaliśmy dwa dni i w sobotę skorzystaliśmy jeszcze z kamienistej plaży nad rzeką Sava Bohinjka. Ja i Stefek nie byliśmy zachwyceni tą miejscówką, bo nie siedzieliśmy na małych kamyczkach, tylko na sporych otoczakach, więc nie było to wygodne, ale Zyzio i Marcin świetnie się bawili łapiąc ryby (nie na kolację, tylko do pooglądania) oraz budując kamienne wieże.

W niedzielę spędzamy ostatni dzień w rejonie Triglava, a potem jedziemy jeszcze dalej na zachód i południe.

Dodaj komentarz