Słowenia. Dzień 3

Drugi dzień w Triglavskim Parku Narodowym spędziliśmy nad jeziorami. Pomni korków dnia poprzedniego oraz wskazówek ludu Internetu postanowiliśmy wybrać się nad Bled wczesnym rankiem. Tak byśmy zrobili, gdyby nie to, że nastawiłam budzik na odpowiednią godzinę w dni robocze, a nie na niedzielę…

Do Bledu dojechaliśmy równo o 9 i był jeszcze całkiem spokojnie. Na parkingu (3 euro za godzinę) było dużo wolnych miejsc i ruszyliśmy na punkt widokowy na Małej Osojnicy. Liczyliśmy, że wejdziemy na szlak blisko parkingu, ale mimo że na Google Maps widać ścieżkę, to w rzeczywistości nie ma tam oznaczonego szlaku, zaczyna się on dopiero znad jeziora. Wejście nie jest trudne, ale momentami jest strome (trzeba szczególnie uważać przy zejściu), nieco wyczerpujący jest kawałek ze schodami. Po drodze na szczyt wzgórza mija się kilka prześwitów z równie pięknym widokiem na jezioro, co z góry, więc jeśli nie dojdziecie na szczyt, to nie ma tak naprawdę czego żałować. 🙂 Mnie najbardziej spodobało poranne się oglądanie jeziora z poziomu brzegu – ogromne schody przed kościołem na wyspie i cisza dookoła robiły ogromne wrażenie. Podobnie jak na chłopcach ryby pływające w czyściutkiej wodzie tuż przy brzegu.

Popołudnie zaplanowaliśmy nad większym i dzięki temu nieco mniej zatłoczonym wybrzeżu jeziora Bohinj. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że zaczął padać deszcze, akurat kiedy zbieraliśmy się do samochodu. Mimo że dzień miał być pogodny, to po deszczu słońce wyszło już tylko na kilka minut, no i nie było tak ciepło. Za to miejscówka, tuż przy parkingu na południowym brzegu, był idealna. Plaża z drobnymi kamykami, łagodne wejście do wody, drzewa przy brzegu, widok na góry… Pełen relaks. Mamy nadzieję, że uda nam się kiedyś wrócić tam na dłużej i w lepszą pogodę. Ale niedostatki pogody mamy zamiar nadrobić już w niedzielę!

Dodaj komentarz