Zapnijcie pasy, dzielimy się wrażeniami i liczymy pieniądze.
Czytaj dalejSzkocja. Podsumowanie wyjazdu
Zapnijcie pasy, dzielimy się wrażeniami i liczymy pieniądze.
Czytaj dalej
W czwartek w nocy zaczął padać deszcz, a silny wiatr znad morza kilkukrotnie wybudzał nas ze snu. Zastanawialiśmy się, czy namiot wytrzyma, ale póki co marka krzak pokazała się od najlepszej strony. Dzięki wiatrowi rano namiot nie był zbyt mokry, ba, był bardziej suchy niż poprzedniego poranka, bo nie zostało nam nim aż tyle porannej rosy.
Czytaj dalej
We wtorek ruszyliśmy na drugi etap Skye Trail. Tym razem czekało nas większe niż poprzedniego dnia wyzwanie, bo 28 kilometrów i 1780 m podejść. Mieliśmy ambicje wyjść wcześnie, ale w końcu 2 godziny zajęło nam zbieranie całego obozowiska i dopiero o 8 zaczęliśmy marsz w stronę parkingu przy wejściu na szlak prowadzący do Quiraing.
Czytaj dalej
W poniedziałek oboje obudziliśmy się dość wcześnie (poprzedniego dnia dość szybko zasnęliśmy), więc rano pozwoliliśmy sobie na leniwe pakowanie i śniadanie w cywilizowanych warunkach przed czekającymi nas noclegami w namiocie. O 9:10 złapaliśmy autobus do centrum Fort William, potem mieliśmy trochę czasu na zakupy w Morrisons i wreszcie o 10:00 ruszyliśmy w stronę Portree, największego miasteczka na wyspie Skye.
Czytaj dalej
Sobota. Przylecieliśmy do Edynburga z delikatnym opóźnieniem i o ile kontrola dokumentów poszła bardzo sprawnie (korzystaliśmy z automatycznych punktów kontroli paszportowej), to na bagaż czekaliśmy tak długo, że nie zdążyliśmy złapać najwcześniejszego autobusu do Glasgow.
Czytaj dalejPrzez dwa lata spędzone w Wielkiej Brytanii nie udało nam się zorganizować wyjazdu do Szkocji, więc teraz to nadrabiamy, a dodatkowo łączymy to z powrotem na szlak długodystansowy. Ostatnio byliśmy na takowym w 2016 roku na Korsyce (słynne GR20, a dokładniej jego północna połowa). Teraz zdecydowaliśmy się na chłodniejszy region Europy, czyli szkockie Highlands.
Czytaj dalej
Przyznaję się bez bicia – po tym szlaku nie oczekiwałam absolutnie niczego. No, może kleszczy. Ale mocno się pomyliłam, bo…
Czytaj dalej
Całkiem niedawno trafiłam w starym numerze National Geographic na artykuł o Cisnej. Jego bohaterami byli mieszkańcy podkarpackiej miejscowości. Dziś wracam tam po prawie roku od mojej ostatniej wizyty oraz po niemal 20 latach od publikacji wspomnianego artykułu. Przy okazji zrobiłam małe śledztwo, żeby dowiedzieć się czegoś o losach opisanych w reportażu ludzi.
Czytaj dalej
Od prawie miesiąca planowaliśmy wykorzystać długi weekend czerwcowy na wyprawę z dziećmi w Beskid Sądecki. Niestety! Właśnie na ten weekend na południu kraju miało padać i, co gorsza, występować burze, a to już zupełnie dyskwalifikowało wyjazd w góry. W związku z tym na szybko sprawdziliśmy prognozy pogody dla reszty kraju i padło na…
Czytaj dalej
To już! Ostatniego dnia po prostu poszliśmy na pocztę wysłać pocztówki, a potem pojechaliśmy na lotnisko. Teraz czas na podsumowanie wycieczki. 😉
Czytaj dalej