Podsumowanie majówki i o urlopach słów kilka

Jak już widać było w ostatnim poście całkowity koszt wyjazdu okazał się dość wysoki. 1863,02 zł / 7 dni / 2 osoby = 133,07 zł za osobodobę

Taka kwota to mniej, niż w przypadku naszego wyjazdu na Maltę, ale wciąż więcej niż ideał (100 zł za osobodobę) i niż oczekiwaliśmy od tego wyjazdu. Zatem krótko o poszczególnych kategoriach.

  1. noclegi
    Na noclegi wydaliśmy 521,51 zł i pokryło to oczywiście różne rodzaje spania. Od designerskiego hostelu w Tartu, poprzez najtańszy hostel w Rydze i Couchsurfing w Tallinie, po kanapę u rodziców w drodze na i z majówki. Na 8 nocy dla dwóch osób jest to bardzo dobra kwota, a jeszcze lepsza biorąc pod uwagę ogólny stosunek ceny do jakości. 🙂
  2. transport
    Podczas tego wyjazdu poruszaliśmy się samochodem, nie liczymy tutaj eksploatacji, a sam gaz, na który wydaliśmy 421,84 zł. Jest to mniej niż szacowaliśmy początkowo, ale gdybyśmy nie jechali sami, ta kwota byłaby oczywiście jeszcze niższa. Udało nam się jednak zabrać pasażerów z Blabla, co zaoszczędziło nam 86 zł i łącznie transport wyniósł nas 335,84 zł.
  3. jedzenie
    Jedzenie to nasz słaby punkt, wydaliśmy na nie 610,60 zł. Na pewno zauważyliście, że każdego dnia trafiało się przynajmniej jedno wyjście do kawiarni oraz jakieś jedzenie na mieście. Nie zawsze udawało nam się sprawdzić wcześniej, gdzie można zjeść za przyzwoite pieniądze i zaplanować posiłki. Zbyt często ulegaliśmy też pokusie przekąsek na stacjach benzynowych. Jedzenie to kategoria, nad którą musimy zdecydowanie popracować podczas następnych wyjazdów.
  4. inne
    W tej kategorii zawarliśmy ubezpieczenie, pamiątki, pocztówki (nasz pasja!), wejścia do muzeów, parking w Rydze (drogi, ale niestety ciężko było o miejsce przy ulicy, zresztą za takie też musieli byśmy zapłacić) oraz inne drobne koszty. Łącznie te wydatki wyniosły 348,04 zł, z czego połowa to sam parking. Może następnym  razem w Rydze warto poszukać noclegu z parkingiem z prawdziwego zdarzenia albo rozważyć dla samochodu opcje nieco oddalone od centrum.

Ostatnio Marcin słyszy cały czas – To ile ty masz tych dni urlopu?? Odpowiedź jest prosta – tyle co każdy pracujący na pełen etat, czyli 26 dni roboczych w roku kalendarzowym. Pytanie powinno brzmieć – skąd bierzecie tyle czasu na wyjazdy? Otóż nie mamy zdolności bilokacji ani teleportacji, a jednak podróżujemy. Ja na ostatnim roku studiów magisterskich mam naprawdę dużo wolnego czasu (okres studiów to chyba najlepszy czas na podróże), jeśli chodzi o Marcina to po prostu kwestia połączenia odpowiedniego typu pracy (korporacje mają swoje zalety – wiadomo, że przy pracy zmianowej zawsze jest trudniej o dzień wolny) z dobrą organizacją.

Podstawowa zasada – zawsze podczas wyjazdów maksymalnie wykorzystujemy weekendy i dni ustawowo wolne od pracy. Dodatkowym bonusem (2-4 razy w roku) jest dzień wolny dla krwiodawców. Marcin zawsze oddaje krew w piątki z samego rana, żeby zwykły weekend był nieco dłuższy (wystarczy w poniedziałek przynieść do pracy zaświadczenie o oddawaniu krwi). Czyli przyjemne z pożytecznym. 🙂

Na zakończenie widoczek z trasy:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s