Beskidy: Sądecki i Wyspowy

Z różnych przyczyn pozmienialiśmy nieco nasze górskie plany na ten rok i w końcu, zamiast na tatrzańskie doliny, padło na Beskidy. Góry, które do tej pory ignorowaliśmy ze względu na brak imponujących widoków czy szczytów. Ale nadeszła pora, żeby pozwolić naszemu (prawie) trzylatkowi samodzielnie zdobyć jakieś szczyty, więc wybraliśmy z Korony Gór Polski dwa punkty w Beskidach: Radziejową i Mogielicę.

Podróż

Ale zanim górskie podboje, trzeba się w te góry dostać. Na miejsce naszego pierwszego noclegu – niemal 5,5 godziny w samochodzie (niestety w przypadku tego kierunku transport publiczny w ogóle nie wchodzi w grę). Wiedzieliśmy, że trasę trzeba rozbić na dwa etapy, bo maksymalny zasięg drzemki chłopców to 3 godziny. W związku z tym postanowiliśmy zrobić, ile się da rano, z Zyziem obudzonym, następnie zatrzymać się na obiad i po około godzinnej przerwie ruszyć w dalszą trasę, już ze śpiącym Zyziem. Zaopatrzyliśmy się w stolik do fotelika samochodowego, a Zyzio dostał do swojej dyspozycji wodę, trochę suchych przekąsek oraz kilka zabawek – resoraki, maskotki i karty do zabaw kreatywnych z suchościeralnym pisakiem.

Jak to wyszło w praniu? Pierwsza część (prawie 2,5 godziny i połowa trasy za nami) bez problemu, w dodatku Zyzio zasnął niecałą godzinę po tym, jak wyruszyliśmy…). Na obiad zatrzymaliśmy się przy stacji benzynowej (niestety ruszaliśmy z bakiem napełnionym w połowie, więc konieczne było tankowanie). Obok stacji szczęśliwie była łąka i drzewo, więc spędziliśmy naprawdę miłą godzinę w cieniu i z niezłymi widokami. Kolejna godzina, już po obiedzie i w trasie, przebiegła bez problemu, ale potem zaczęły się schody. Zatrzymywaliśmy się 3 razy w przypadkowych miejscach, aż w końcu Stefan był na tyle skoncentrowany na jedzeniu, że udało mu się napełnić brzuszek i zasnąć. Ale stres był, a wzrósł jeszcze bardziej na ostatniej „prostej” – 3 kilometry drogą jednosamochodową, z mijankami, dość ostro pod górę i oczywiście z zakrętasami. Plus parkowanie tyłem pod górkę. Na szczęście udało się dojechać bez szkód. 😉

Beskid Sądecki: Radziejowa Wielki Rogacz

Korzystając z doświadczenia innych podróżników, wybraliśmy się na Radziejową szlakiem z Obidzy, a dokładniej z Bacówki, w której spędziliśmy noc. Jak wspomniałam, Zyzio szedł sam, i w związku z tym wyposażyliśmy go w:

  • buty trekkingowe – używane to koszt 40 zł – stwierdziliśmy, że nie ma sensu kupować nowych, skoro w góry wybieramy się w tym sezonie 2 razy, a w przyszłym roku stopa na pewno będzie większa,
  • kije trekkingowe – „dorosłe” złożone kije teleskopowe; w Decathlonie można kupić pojedynczy kij turystyczny dla dzieci, ale nie jest on dużo lżejszy niż nasze kije, poza tym, Zyzio już kilka razy chodził z dwoma kijkami i bardzo mu się to podobało,
  • okulary przeciwsłoneczne – tym razem zwykłe, z sieciówki, ale chcemy mu wkrótce kupić nieco lepsze,
  • plecak – zwykły plecak, którego używał w żłobku, ale pomieścił kilka przydatnych drobiazgów,
  • kurtkę przeciwdeszczową, również używkę, kupioną za ułamek ceny wyjściowej.

Jak poszło? Wg MapyTurystycznej droga w obie strony zajmuje niecałe 3 godziny. My po 2,5 godziny doszliśmy do Wielkiego Rogacza, ale ze względu na ograniczony czas na parkowanie przy naszym noclegu oraz szybko wyczerpujące się zapasy wody, podeszliśmy kawałek za Wielkiego Rogacza, żeby spędzić kilka minut na podziwianiu Pienin i Trzech Koron, a potem zawróciliśmy do samochodu. Zajęło nam to prawie 4 godziny, ale Zyzio całą (!) drogę szedł sam i został ochrzczony przez mijających nas ludzi „Dzielnym turystą”. Wbrew oczekiwaniom ludzi było całkiem sporo, ale na pewno nie mogliśmy narzekać na tłumy.

Beskid Wyspowy: Mogielica

Tuż po wejściu na poprzedni szczyt pojechaliśmy do Limanowej (40 minut z Obidzy, 25 minut do szlaku na Mogielnicę). W kolejnym miejscu zaplanowaliśmy dwie noce, więc wybieraliśmy nocleg nie tylko pod względem lokalizacji, ale także możliwości odpoczynku, dlatego zdecydowaliśmy się na wygodne mieszkanie, położone na obrzeżach miasteczka i w pobliżu sporego placu zabaw.

Biorąc pod uwagę prognozy pogody, wybraliśmy się na szlak następnego dnia po przyjeździe. Nad ranem padał deszcz i o 9 wciąż było chłodno i pochmurnie, ale temperatura cały czas rosła i niebo w końcu się wypogodziło. Spędziliśmy na szlaku 5 godzin i Zyzio sam wszedł i zszedł z Mogielnicy (korzystaliśmy z tego opisu szlaku). Droga była naprawdę malownicza (chyba bardziej niż sam szczyt) i jeszcze bardziej bezludna niż w przypadku Radziejowej, więc ten dzień zdecydowanie możemy zaliczyć do udanych.

PS. Wszyscy pytają nas o pogodę – no więc, wczoraj spadło na nas kilka (może kilkanaście kropel), za to dzisiaj ani jednej. Dość mocny deszcz przeszedł nad Limanową 2 godziny po naszym powrocie ze szlaku. Także jak na razie jest git. Jedyne co nam przeszkadza, to maryjne melodie dochodzące co kwadrans godzinę z limanowskich carillonów… Dochodzę do wniosku, że te melodie są puszczane przez głośnik stojący przy Krzyżu Millenijnym, bo słyszymy muzykę tuż za oknem.

Na dokładkę: Nowy Sącz

Już pierwszego dnia przejeżdżaliśmy przez samo centrum Nowego Sącza i postanowiliśmy, że musimy tu wrócić, bo to miasto jest naprawdę piękne. Trzecie w Małopolsce (pod względem liczby mieszkańców) i jedno z najstarszych (założone w XIII wieku) w ciągu kilku minut zachwyciło nas architekturą. Piękny ratusz, ruiny zamku, dawna synagoga, kościoły oraz mnóstwo secesyjnych kamienic dookoła rynku idealnie nadają się do podziwiania podczas godzinnego (lub – w miarę możliwości – dłuższego) spaceru.
Polecamy również wizytę w Informacji Turystycznej – trafiliśmy tam na przesympatyczną i znającą się na rzeczy panią, która poleciła nam jeszcze więcej atrakcji. Nie mieliśmy już czasu na wszystko, ale Nowy Sącz oraz jego okolice zasługują przynajmniej na weekendową wycieczkę, a nie tylko na spacer przy okazji. Mamy nadzieję, że pewnego dnia uda nam się to wszystko nadrobić!

Na deser: Beskidzki Raj i Beskidzkie Centrum Zabawki Ludowej

Podsumowanie kosztów [zł]:

  • nocleg w Bacówce: 165,00
  • nocleg w Limanowej: 484,48
  • nocleg w Beskidzkim Raju (śniadanie oraz dostęp do strefy SPA wliczone): 900,00

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s