Bieszczady

Bieszczady jakie są, każdy wie. Wszyscy widzieliście te piękne zdjęcia jesiennych połonin. Tak, na żywo zapierają dech w piersiach (no, nie tylko widoki, ale setki metrów pod górkę też). Tyle że trzeba jeszcze trafić w tych Biesach na dobrą pogodę. Mnie udało się to dopiero za trzecim razem.

Przy okazji nieco zaskoczyły mnie zmiany, jakie tam zaszły w ostatniej dekadzie.

22 września 2013 roku
Przez całą noc jechaliśmy do Sanoka, wysiadamy pod dworcem PKP, jest ok. 6 rano. Podchodzi do nas kierowca prywatnego busa, proponuje dojazd w Bieszczady. Jedziemy do Wołosatego, na sam koniec Polski (jakieś 20 zł od osoby).

26 września 2015 roku
Przez całą noc jechaliśmy do Sanoka (Neobus, 26 zł za dwie osoby), wysiadamy pod dworcem PKP, jest ok. 6 rano. Podchodzi do nas kierowca prywatnego busa, proponuje dojazd w Bieszczady. Jedziemy do Ustrzyk, jesteśmy tam umówieni z resztą naszych znajomych (płacimy jakieś 20 zł od osoby).

11 września 2021 roku
Tym razem spędziliśmy poprzedni wieczór i noc w Sanoku, śpiąc na wygodnych łóżkach. Przed wschodem słońca stawiamy się na dworcu PKS, o 6 ma tu przyjechać nocny autobus z Warszawy. Coś jednak się nie zgadza. Jest pusto i cicho. Sam budynek dworca zamknięty. Busików brak. Sprawdzamy po drugiej stronie torów, pod dworcem PKP, ta sama sytuacja.

godzina 6:30
Neobus przyjechał, podróżni wysiedli, busików brak. Szukamy na szybko numerów prywatnych przewoźników, nikt nie odbiera. Miejscowy, który czeka na autobus do Leska, radzi nam podjechać do tego właśnie miasteczka i stamtąd łapać okazję dalej w Bieszczady.
Łapiemy Neobusa do Leska (15 min. jazdy, 7 zł od osoby). W trakcie drogi oddzwania jeden z przewoźników i mówi, że wszystkie busy są już w górach (!).

godzina 7:00
Za ponad 2 godziny odjeżdża z Leska autobus do Ustrzyk Górnych. I tak nie mamy co robić, więc próbujemy łapać stopa. Wychodzimy na wylotówkę w stronę Wołosatego.
Po 10 minutach zatrzymuje się samochód na śląskich rejestracjach. Para, tuż po weselu, jadą do znajomych. Bagażnik mały, wciskamy tam jeden plecak. Pasażerka zabiera dużą walizkę na kolana na przednie siedzenie. My (dwie dziewczyny ze sporymi plecakami i 2-metrowy chłopak) wciskamy się z tyłu. Początkowo mamy podjechać tylko kilka kilometrów, czyli do celu tych ludzi, ale ostatecznie dojeżdżamy do Cisnej (36 km!), skąd mamy większe szanse na busika lub stopa. Jesteśmy w połowie drogi.
W Cisnej mijamy centrum i znów wychodzimy na wylotówkę. Po 2 minutach zatrzymuje się samochód na małopolskich rejestracjach. Para, jadą na weekendowy trekking. Tym razem wszystkie plecaki mieszczą się w bagażniku, a my podjeżdżamy do Wetliny.
W Wetlinie czekamy na chodniku minutę, obok nas zatrzymuje się SUV na lubelskich rejestracjach. Mężczyzna w średnim wieku, przyjechał na solo weekend w górach. Dojeżdżamy jeszcze kawałek na Przełęcz Wyżne.
Tutaj znów czekamy dosłownie minutę. Łapiemy busika (7 zł od osoby) i dojeżdżamy do Brzegów Górnych, stamtąd jedziemy busikiem do Ustrzyków Górnych, dogadujemy się z kierowcą i podwozi nas jeszcze kilka kilometrów do Wołosatego (20 zł os osoby). Uff, jesteśmy na miejscu. =]

godzina 10:00
Ruszamy na szlak! Trzy godziny opóźnienia względem naszych pierwotnych planów, ale nic to. Pogoda jest piękna, idealna na spacer w górach. Idziemy przez Rozsypaniec i Halicz na przełęcz Siodło, a potem w dół, do Ustrzyk.
Ludzi masa, nie ma się co dziwić (w deszczowe dni Bieszczady były naprawdę prawie puste i wydawały się niemal dzikie). W wielu miejscach pojawiły się schody i kładki, sam szlak na Tarnicę zamiast stromego, prosto w górę, ma teraz łagodny przebieg po spirali (i znów – częściowo uzupełniony schodami…).
To wszystko jest ze sobą powiązane, szlaki są coraz bardziej zadeptane, trzeba je nieco chronić przed erozją, więc dodaje się schody (choć może nie takie, o jakich myślicie). Wzdłuż ścieżek tyczki i taśmy, które mają trzymać turystów na szlaku, powstrzymać ich od rozdeptywania roślinności. Niestety w wielu miejscach ścieżka jest za wąska, żeby minąć się z nadchodzącą osobą.

godzina 18:30
Jesteśmy już na kwaterze, to było chyba 6. czy 7. miejsce, do którego dzwoniłam (na niecały tydzień przed wyjazdem), znalazł się pokój 3-osobowy. Chyba każdy dom w Ustrzykach oferuje noclegi. Nawet jeśli nie traficie po kilku telefonach, warto próbować dalej, trudno byłoby nic nie znaleźć. No i zawsze zostaje pole namiotowe. 😉

godzina 19:30
Idziemy do kultowego Kremenarosa. Wystrój wciąż podobny, muzyka wciąż nastrojowa, jedzenie bardzo smaczne, klimacik jest. Ale pojawił się terminal do płatności kartą a na zewnątrz, przy drodze, spory ekran z informacjami o ilości wolnych miejsc na parkingach (!) oraz o temperaturze. Obok chyba buduje się się jakiś hotel.

Najbardziej znana część Bieszczadów to już nieco inne góry niż te 8 lat temu. Dochodzę do wniosku, że chyba jednak wolę deszcz i mgłę, bo automatycznie zmniejsza to liczbę ludzi na szlaku i całe doświadczenie wędrówki jest bardziej intymne. Poza tym – z praktycznego punktu widzenia – łatwiej wędrować od schroniska do schroniska, bez wcześniejszej rezerwacji miejsc. W dodatku na szlaku można spotkać w takich warunkach gatunki inne niż Homo Sapiens:


Kilka słów wyjaśnienia:

  1. Na wyjeździe byłam z przyjaciółmi, bez rodziny. Staramy się z Marcinem raz w roku robić „solo trip”. Mój ostatni wyjazd w pojedynkę miał miejsce ponad 2 lata temu, ale to był tydzień w USA, więc można powiedzieć, że jesteśmy kwita za 2020. 😉
  2. Podczas 3-dniowego wyjazdu zrobiliśmy tylko jeden dzień trekkingu, wybraliśmy ostatni odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego (22,7 km, +989/-1070 metrów), choć w odwróconej kolejności i z dodatkiem Tarnicy.
  3. Obecnie najwygodniej jest dojechać w Bieszczady samochodem, ale ja nie lubię prowadzić, a po zachodzie słońca to już w ogóle, poza tym wtedy trzeba robić pętle albo wracać po samochód na parking – dlatego właśnie wybraliśmy transport publiczny. Niestety akurat z Warszawy nocny autobus dojeżdża tylko do Sanoka, natomiast do Ustrzyk jedzie autobus dzienny (prawie pół doby), więc te połączenia nie są najwygodniejsze. Ale wszystko jest do zrobienia, nawet jeśli macie wolny zwykły weekend.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s