Słowenia. Podsumowanie

Cztery osoby. 6 dni w Słowenii. Kilka tysięcy kilometrów. Krótkie podsumowanie. 😉

Po pierwsze – ile wydaliśmy?

Za całość: 6853,48 zł, czyli ok. 285 zł za osobodobę.

Najwięcej wydaliśmy na noclegi – 3258 zł za 6 nocy w miejscach o różnym standardzie (3 noce w pokojach z łazienką, 3 noce w małych mieszkaniach).

Na drugim miejscu uplasowała się kategoria „inne” – 1365 zł. Tutaj wliczamy koszty podstawowe, czyli winiety i ubezpieczenia (322 zł), ale również takie, które łatwo można było ściąć, czyli wszelkie parkingi (tylko te w pobliżu atrakcji, parkingi przy noclegach były za każdym razem za darmo), atrakcje czy pamiątki.

Sporo wydaliśmy też na jedzenie – 1255 zł. Kolejna kategoria, w której ograniczaliśmy się tylko do pewnego stopnia. Kilka razy korzystaliśmy z kuchni w wynajmowanych mieszkaniach, kilka razy byliśmy w restauracji/kawiarni.

Najmniej wydaliśmy na gaz i paliwo – 976 zł. Gaz na Słowenii jest nieco droższy niż w Polsce (nieco ponad 1 euro za litr; trzeba pamiętać, żeby na znakach szukać „LPG”, zielony zbiornik oznacza benzynę 95).

Mimo że wydaliśmy więcej niż zakładaliśmy, to i tak mniej niż w innych scenariuszach (loty w interesujących nas kierunkach kosztowały ok. 5000 zł w obie strony, a oferty biura podróży zaczynały się od ok. 8000 zł). Słowenia jest odrobinę droższa niż Polska i przy odrobinie planowania można sporo oszczędzić na wielu rzeczach.

Po drugie – jak my się tam dogadywaliśmy?

Po angielsku. Założenie było jednak takie, że zwiedzamy największe atrakcje turystyczne, zapewne stąd wynikała powszechna znajomość angielskiego w tych rejonach. I to na naprawdę dobrym poziomie, nie było żadnego dukania czy zniekształcającego akcentu, naprawdę po tym prawie tygodniu jestem pełna podziwu dla Słoweńców. Ale! Jeśli władacie przynajmniej jednym językiem słowiańskim, to na pewno zrozumiecie dużą część tego, co ludzie mówią po słoweńsku. A już ze znajomością dwóch języków słowiańskich, najlepiej z różnych grup (np. zachodniej i wschodniej), na pewno się dogadacie. Tzn. o filozofii pewnie nie porozmawiacie, ale dowiecie się, którędy dojść do celu czy jakie są godziny otwarcia sklepu.

Po trzecie – co najbardziej nam się spodobało i co jeszcze chcielibyśmy zobaczyć?

W naszym rankingu wygrywa Piran (u mnie to miejsce drugie, u Marcina pierwsze). Sama jazda samochodem przez okolice to przyjemność (jeśli ktoś lubi włoskie klimaty), miasto jest przepiękne, choć nieco zatłoczone. Mamy ochotę wynająć dom w tym regionie i spędzić tam przynajmniej dwa tygodnie.

Dla mnie na pierwszym miejscu jest fantastyczna Logarska Dolina – jest wyżej niż Piran tylko dlatego, że jest tak spokojna. Sama przejażdżka samochodem to niesamowite doznanie, ale mam nadzieję, że uda nam się wrócić tam na trekking.

Dla Marcina numerem dwa było jezioro Bled – szczególnie o poranku, jeszcze nieotoczone ludźmi i sznurkiem samochodów, robi ogromne wrażenie. Dookoła jest kilka tras na otaczające je wzgórza, skąd oczywiście można delektować się pięknym widokiem. Myślę też, że ciekawie byłoby spędzić dwie czy trzy noce na kempingu blisko jeziora i udać się do kościoła na wyspie.

Z 12 regionów Słowenii byliśmy, przynajmniej przejazdem, w 9, a w 6 spędziliśmy czas, zwiedzając różne atrakcje. Jeśli wrócimy do Słowenii, to na trekking w Alpach (Julijskich lub Kamnickich), ale na pewno rozważymy też wypad na południe oraz wschód kraju – nie ma tam atrakcji ze szczytów list, ale dzięki temu jest tam na pewno dużo spokojniej i zapewne można zobaczyć Słowenię nieco bardziej autentyczną niż tam, gdzie codziennie przelewają się tłumy turystów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s