Wreszcie – dotarliśmy nad morze. Co prawda nie Bałtyckie, ale mówi się trudno. 😉
Czytaj dalejSłowenia. Dzień 4
Wreszcie – dotarliśmy nad morze. Co prawda nie Bałtyckie, ale mówi się trudno. 😉
Czytaj dalej
Drugi dzień w Triglavskim Parku Narodowym spędziliśmy nad jeziorami. Pomni korków dnia poprzedniego oraz wskazówek ludu Internetu postanowiliśmy wybrać się nad Bled wczesnym rankiem. Tak byśmy zrobili, gdyby nie to, że nastawiłam budzik na odpowiednią godzinę w dni robocze, a nie na niedzielę…
Czytaj dalej
Na pożegnanie z Logarską Doliną wybraliśmy się na przejażdżkę trasą widokową polecaną przez naszego gospodarza z pensjonatu. Choć momentami droga była dość trudna, to nie żałowaliśmy.
Czytaj dalej
W piętek rano dotarliśmy do Słowenii. Jednak zanim tam trafiliśmy, chcieliśmy przenocować gdzieś między Wiedniem a Grazem. Chyba mieliśmy pecha, bo w trzech miejscach, które sprawdziliśmy, nie było całodobowej recepcji, trafiliśmy dopiero za czwartym razem, zapłaciliśmy nieco więcej, niż planowaliśmy, no i poszliśmy spać dopiero o 1 w nocy.
Czytaj dalejNie jest wiedzą tajemną, że pogoda nad Bałtykiem zmienną jest, ale kiedy rezerwowaliśmy pobyt w Gąskach – wioseczce z piękną, lecz względnie niezaturyszczoną plażą – nie sądziliśmy, że będzie aż tak źle. Na cztery dni przed wyjazdem synoptycy zapowiadali zero słońca i 100% deszczu przez cały nasz pobyt oraz zawrotne temperatury w okolicach 20 stopni Celsjusza. Zupełnie nie pokrywało się to z naszą wizją wakacji, więc nocleg anulowaliśmy i postanowiliśmy jednogłośnie, że jedziemy na południe. Po długich dyskusjach padło na…
Czytaj dalej
W tę majówkę po raz pierwszy od grudnia 2019 wybraliśmy się za granicę i, co ciekawe, wróciliśmy do miejsca, które odwiedzaliśmy właśnie jako ostatnie, czyli do Berlina.
Czytaj dalejNajważniejsze – czy było warto? Naszym zdaniem – jak najbardziej.
Czytaj dalej
Nowy rok zaczynamy od czegoś, na co czekaliśmy już od kilku lat. Jedziemy w Tatry na kurs zimowy!
Czytaj dalej
Bieszczady jakie są, każdy wie. Wszyscy widzieliście te piękne zdjęcia jesiennych połonin. Tak, na żywo zapierają dech w piersiach (no, nie tylko widoki, ale setki metrów pod górkę też). Tyle że trzeba jeszcze trafić w tych Biesach na dobrą pogodę. Mnie udało się to dopiero za trzecim razem.
Czytaj dalej
Kolejny rok, kolejne pasmo. Odkąd mamy dzieci, trochę odpuściliśmy Tatry i nadrabiamy górskie zaległości w Polsce. W tym roku padło na Pieniny.
Czytaj dalej